11-03-2026
Sekcje futsalu AZS Politechniki Łódzkiej nie wyhamowały na światłach turniejów półfinałowych i z rozpędem włączyły się do gry o medale podczas finałów rozgrywanych w Poznaniu.
Sekcja męska fulasalu z PŁ
W turniejach finałowych nie ma słabych drużyn i trzeba obawiać się każdego przeciwnika. Awans na turniej męski wywalczyły cztery najlepsze drużyny z każdego z czterech półfinałów. W fazie grupowej sekcja męska trafiła na UMCS Lublin, Politechnikę Białostocką oraz Uniwersytet Wrocławski.
Pierwszy mecz z rywalami z Lublina rozpoczęliśmy świetnie od bramki Igora Wieczorka już w 2. minucie gry. Przebieg tego spotkania był jednak mocno schematyczny - najpierw gol Politechniki Łódzkiej, potem drogę do bramki wyrównującej znajdował UMCS. Po zaciętej wymianie ciosów licznik na tablicy zatrzymał się na wyniku remisowym 3:3. Pecha miał niestety Damian Tomaszewski, który doznał kontuzji podczas meczu otwarcia i przez resztę Mistrzostw zmuszony był dopingować swoich kolegów z perspektywy ławki.
Drugie spotkanie z Politechniką Białostocką miało dodatkowy smaczek, gdyż zwycięzca tego pojedynku byłby już pewny zdobycia medalu w klasyfikacji uczelni technicznych. Tym razem podopieczni trenera Sławomira Ścieszko nie pozostawili rywalom złudzeń, ponownie wczesny gol Wieczorka wyprowadził naszych na prowadzenie. Przed przerwą Igor dorzucił jeszcze drugie trafienie i na przerwę schodziliśmy z prowadzeniem 2:0. Bramka w pierwszej minucie drugiej połowy Jakuba Hoffmana kompletnie podcięła skrzydła Białostoczanom. Finalnie hat-tricka skompletował Igor Wieczorek, zaś w ostatnich dwóch minutach dwie bramki zdobył Bartosz Wudkiewicz i mogliśmy cieszyć się z pięknego zwycięstwa 6:0. Ponadto zdobywca dwóch ostatnich trafień został wyróżniony nagrodą MVP meczu.
Kwestie awansu z fazy grupowej rozstrzygnąć się miały w ostatniej kolejce i nie bez znaczenia był tutaj bilans bramkowy osiągnięty we wszystkich meczach tej fazy. Piłkarskie matematyczne szachy rozpoczął UMCS gromiąc PB Białystok aż 7:1. Aby awansować do ćwierćfinału nasi nie mogli przegrać więcej niż jedną bramką (lub dwiema w przypadku strzelenia minimum trzech goli), natomiast zwycięstwo gwarantowało nam awans z pierwszego miejsca. Nasi zawodnicy skrzętnie realizowali plan trenera. Nie podłamała ich stracona bramka w 25. minucie gry i na niecałe dwie minuty przed końcem wyrównał Patryk Stachowski. W ostatniej minucie jednak to Wrocławianie przechylili szalę zwycięstwa na swoją korzyść pokonując nas 2:1, jednak pomimo porażki zawodnicy PŁ mieli okazję do świętowania awansu. Dzięki bilansowi bramek wynoszącemu +5 znaleźli się przed UMCS, który z bilansem +4 musiał zadowolić się dopiero trzecim miejscem w grupie.
Los w ćwierćfinale skojarzył naszych z zespołem WSG Bydgoszcz, który uchodził za jednego z głównych faworytów do złotego medalu. Zespół złożony z ekstraklasowego zespołu Futsal Świecie jak burza przeszedł przez fazę grupową wygrywając wszystkie trzy spotkania.
Łodzianie wyszli jednak z konkretnym planem na mecz i postawili się faworytom, realizując podobny scenariusz jak w meczu otwarcia z UMCS. Bramka Jakuba Hoffmana jeszcze bardziej zmotywowała drużynę i pokazała, że jesteśmy w stanie grać o awans do upragnionego półfinału. Końcówka pierwszej połowy to był już rollercoaster - w 13. minucie wyrównanie WSG, w 14. ponowne wyjście na prowadzenia Politechniki za sprawą Igora Wieczorka i w ostatniej minucie ponowne doprowadzenie do remisu przez Bydgoszczan. Wynik ten podrażnił ambicje zespołu z województwa kujawsko-pomorskiego, zmuszając nas momentami do gry z kontry. Piękną bramkę po cudownej akcji indywidualnej zdobyliśmy w 22. minucie, gdy swój rajd bramką skwitował Bartosz Wudkiewicz. Ostatnie minuty gry to napór WSG, jednak nasi również mieli swoje sytuacje na podwyższenie prowadzenia. Finalnie udało nam się dowieźć wynik 3:2 do końca meczu i sensacyjnie zameldować w półfinale Akademickich Mistrzostw Polski. Zasłużony tytuł MVP meczu powędrował w ręce Kamila Gumoli, który dosłownie zaczarował bramkę i był zdecydowanym bohaterem spotkania.
Pierwsze spotkanie o medale w klasyfikacji generalnej zagraliśmy z potężnym AWF Katowice. Tym razem lepsze otwarcie zanotowali zawodnicy ze Śląska, którzy objęli prowadzenie już w 3. minucie. Nie podcięło to skrzydeł naszym graczom - 3 minuty później do wyrównania doprowadził Igor Gierasimiuk. Niestety przed przerwą rywale podwyższyli wynik dwoma trafieniami i na przerwę schodzili prowadząc 3:1. Nasz zespół odważnie wyszedł na drugą część gry, wszak nie po to doszliśmy aż do tego etapu turnieju, by spocząć na laurach i nie zagrać do końca o pełną pulę. Bardziej otwarta i ryzykowna gra naraziła nas niestety na zabójcze kontry rywali, którzy nie mieli litości. Finalnie mecz zakończył się porażką 1:5, choć wynik nie do końca oddaje przebieg spotkania. Dodatkowym problemem niestety okazały się kontuzje braci Wudkiewicz - Bartosza i Tomasza, przez co musieliśmy sobie radzić bez trzech podstawowych zawodników.
W meczu o brązowy medal czekał na nas UAM, który w drugim półfinale uległ w derbach Poznania z tamtejszą Politechniką w rzutach karnych. Pomimo absencji kilku graczy w wyniku kontuzji zespół walczył jak równy z równym. W końcówce pierwszej połowy to zawodnicy z Poznania jednak objęli prowadzenie. Podobnie jak w meczu półfinałowym musieliśmy zaryzykować i zagrać w końcówce o wszystko. Niestety to UAM był skuteczniejszy i zdobył kolejne dwa gole, wygrywając z nami 3:0. Politechnika Łódzka pokazała jednak charakter i grę do końca bez względu na klasę rywala.
Wynik męskiej drużyny uznać można za bardzo pozytywną niespodziankę. Choć do medalu w klasyfikacji generalnej zabrakło niewiele i lekki niedosyt zawsze pozostanie, o tyle samo 4. miejsce jest najlepszym wynikiem w futsalu w historii naszej Uczelni. Na pocieszenie mężczyźni zadowolić musieli się srebrnymi medalami w klasyfikacji uczelni technicznych, ustępując tylko zespołowi gospodarzy - Politechnice Poznańskiej, co jest sukcesem samym w sobie. Zwycięzcami całego turnieju została drużyna AWF Katowice, która zwyciężyła w finale dopiero w rzutach karnych.
Potężne gratulacje należą się trenerowi Sławomirowi Ścieszko, który wykorzystując swój cały kunszt wycisnął z drużyny absolutne maksimum i podniósł poprzeczkę na niebotyczny poziom.
Skład reprezentacji: Riad Aimar, Szymon Czerwiński, Igor Gierasimiuk, Kamil Gumola, Jakub Hoffman, Jan Kaczmarek, Adrian Kobus, Kacper Końca, Adrian Stachowski, Patryk Stachowski, Damian Tomaszewski, Igor Wieczorek, Bartosz Wudkiewicz, Tomasz Wudkiewicz.
Futsal w wydaniu dziewczyn z PŁ
Swoją historię do napisania miały również dziewczyny. W fazie grupowej trafiliśmy na zespół gospodyń UAM Poznań, który w ostatnich 4 edycjach aż trzykrotnie zostawał Akademickim Mistrzem Polski, a raz kończył zmagania z brązowym medalem. Kolejnymi rywalkami były zawodniczki UJD Częstochowa, które od kilku lat regularnie kończą zmagania w najlepszej ósemce. Rywalem w naszym zasięgu była natomiast Politechnika Warszawska, z którą przegraliśmy w turnieju półfinałowym w rzutach karnych.
Na pierwszy ogień od razu czekał nas pojedynek z faworytkami turnieju. Zespół UAM od początku przeważał, jednak to nasze dziewczyny stworzyły pierwszą okazję, czym wysłały jasny sygnał rywalkom, że tanio skóry nie sprzedadzą. Przez pierwszych kilka minut utrzymywał się bezbramkowy remis, jednak w końcu gospodyniom udało się zdobyć bramkę. Przez kolejne minuty zawodniczki UAMu próbowały podwyższyć prowadzenie, jednak do przerwy utrzymał się wynik 1:0. Druga połowa zaczęła się niestety od bramki dla Poznanianek już po kilku sekundach gry. Ta bramka natchnęła je do kolejnych ataków, które poskutkowały prowadzeniem 4:0. W ostatniej minucie meczu faulowana w polu karnym była Julita Wietrzykowska. Sama poszkodowana podeszła do piłki i pewnym strzałem zdobyła pierwszą bramkę w turnieju finałowym. Ostatecznie dziewczyny do końca próbowały stwarzać kolejne sytuacje, jednak wynik pozostał niezmienny i ulegliśmy faworytkom 1:4.
Kolejne spotkanie było decydujące o miejscu w klasyfikacji uczelni technicznych. Na turniej finałowy zakwalifikowały się jedynie dwie politechniki, więc to spotkanie rozstrzygało kwestie złotego medalu. Pomimo średnich nastrojów po pierwszym meczu, dziewczynom udało się skoncentrować na czekającym je wyzwaniu.
Od pierwszego gwizdka zaczęło się oblężenie bramki Warszawianek. Już po niespełna 40 sekundach wynik otworzyła Julia Dutkiewicz. Wynik podwyższyły Majka Szustak i Julia Kotas, i po niecałych 7 minutach gry prowadziliśmy już 3:0. Gdy mecz był całkowicie pod kontrolą gola do szatni w ostatnich sekundach zdobyły rywalki. Stracona bramka nie podcięła skrzydeł i Łódź płynęła po kolejne gole. W 5. minucie drugiej połowy znakomita kontra Julii Kotas i Julity Wietrzykowskiej zakończyła się trafieniem tej drugiej. Kilka minut później role się odwróciły i to Julita wystawiła piłkę Julii. W ostatnich sekundach meczu mijając bramkarkę swoją upragnioną bramkę dołożyła Milena Terka ustalając wynik na 6:1. Tytuł MVP spotkania powędrował w ręce Julii Kotas.
Samo złoto UTE to nie był jednak szczyt marzeń. Decydujący o awansie mecz z zespołem z Częstochowy miał być trudnym zadaniem, lecz nie niemożliwym. Dzięki lepszemu bilansowi bramek do wyjścia z grupy potrzebny był nam remis. Zespół spod Jasnej Góry świetnie czuł się w nomen omen obronie Częstochowy, w poprzednich dwóch meczach przegrywając z UAM 1:2 i wygrywając skromnie z PW 1:0.
Zawodniczki Politechniki Łódzkiej wyszły odważnie i nie zamierzały grać defensywnie. Niestety w 4. minucie to rywalki przeprowadziły swoją pierwszą groźną akcję, którą zamieniły na bramkę. W dalszej części gry to nasze zawodniczki kontrolowały grę i walczyły o wyrównanie. Na przerwę schodziły jednak z wynikiem 0:1 na tablicy i zmotywowane wyszły na drugą część gry. Niestety już w 2. minucie rywalki powiększyły prowadzenie. Pomimo dominacji na boisku nie potrafiliśmy sforsować świetnie poukładanej defensywy UJD Częstochowa, nadziewając się na jeszcze jeden atak. Mecz zakończył się porażką naszych zawodniczek 0:3.
Po zajęciu trzeciego miejsca w grupie trafiliśmy do drabinki o miejsca 9-12. W pierwszym pojedynku czekała na nas utytułowana drużyna Uniwersytetu Gdańskiego. Podopieczne Tomasza Aftańskiego zawsze są groźne i dobrze zorganizowane. Niestety ponownie straciliśmy bramkę w 1. minucie gry. Nikt nie zamierzał jednak odpuszczać, już 2 minuty później na strzał z dystansu z trudnej pozycji zdecydowała się Julia Kotas, zaskakując bramkarkę UG. Od tego momentu mecz był niezwykle wyrównany i obie drużyny stwarzały swoje sytuacje. W naszej bramce szalała Kinga Jóźwiak ratując zespół w kilku sytuacjach sam na sam. Po pierwszej połowie remis 1:1 zwiastował wielkie emocje w drugiej części gry, a tych zdecydowanie nie zabrakło. Lepiej w tę część gry weszły Gdańszczanki, które przejęły inicjatywę i przede wszystkim wykorzystały nasze błędy, zdobywając aż 3 bramki w pierwszych 6 minutach gry drugiej połowy. To był moment, w którym potrzebne było ryzyko, więc w rolę lotnej bramkarki weszła Julita Wietrzykowska. Przyniosło to zamierzony efekt, już po parunastu sekundach Julita dojrzała niepilnowaną w polu karnym Milenę Terka, która nie zwykła marnować takich sytuacji, ponownie wlewając w zespół nadzieję na końcowy sukces. 2 minuty później przebojowy rajd Julii Kotas zakończył się trafieniem kontaktowym. Ostatnie dwie i pół minuty to szaleńcza pogoń za wyrównującą bramką, a także odważne kontry UG. Niestety nie starczyło naszym zawodniczkom czasu, by doprowadzić do wyrównania, finalnie ulegając Gdańszczankom 3:4.
Do meczu o 11. miejsce wszyscy mogli podejść na względnie dużym luzie. Ostatniego dnia zmęczenie dawało się wszystkim we znaki i chyba nic nie zapowiadało, że czekało nas jedno z najciekawszym spotkań całego turnieju. Gra w pierwszej połowie się nie kleiła, UMCS już w 3. minucie wyszedł na prowadzenie i karcąc nas dwukrotnie w ciągu kolejnych dwóch minut zdobył trzybramkową przewagę. Na naszą odpowiedź nie trzeba było długo czekać - Julia Kotas wspaniale obróciła się w polu karnym i zaliczyła kolejne trafienie na tym turnieju. W pierwszej połowie Lublinianki podwyższyły jeszcze prowadzenie do wyniku 4:1. Nie sposób opisać tego, co wydarzyło się na początku drugiej części gry. Ponownie w rolę lotnej bramkarki weszła Julita Wietrzykowska. Tym razem to nasze zawodniczki rozpoczęły od szybkiej bramki - już w 8. sekundzie trafiła Julia Kotas. Nie skończyła się pierwsza minuta gry, a piłka ponownie zatrzepotała w bramce za sprawą Majki Szustak i szarżującej w pole karne Julity Wietrzykowskiej. Pół minuty później uderzenie z dystansu Majki Szustak zatrzymało się na słupku, jednak co się odwlecze, to nie uciecze i po kolejnej minucie wyrównała Milena Terka. W piątej minucie ponownie na prowadzenie wyszedł UMCS, jednak zawodniczki z Lubelszczyzny cieszyły się nim raptem przez pół minuty, ponownie do wyrównania doprowadziła niezawodna Julia Kotas. Niecałą minutę później to nasze zawodniczki wyszły na prowadzenie za sprawą atomowego uderzenia z dystansu Julii Dutkiewicz. Po kolejnej minucie podwyższyła Milena Terka, która świetnie znalazła się w polu karnym. Gdy wydawało się, że niewiele się już wydarzy, na nieco ponad minutę do końca gry ponownie zespoły zaczęły trafiać do siatki. Najpierw bramkę zdobyła Julia Kotas, po 20 sekundach to Lubliniankom udało się zaskoczyć naszą defensywę, zaś ostatnie słowo należało do Mileny Terka, która ustaliła wynik spotkania na 9:6 dla Politechniki Łódzkiej, wieńcząc piękną przygodę sekcji futsalu kobiet podczas AMP oraz zgarniając tytuł MVP meczu.
Panie zakończyły zmagania na historycznym 11. miejscu w klasyfikacji generalnej i ze złotymi medalami w klasyfikacji uczelni technicznych. Wielkie gratulacje dla wszystkich zawodniczek, a także trenerki Mileny Terka i asystenta Daniela Kołomańskiego za świetnie wykonaną pracę i trud włożony w przygotowania.
skład reprezentacji: Milena Terka, Kinga Jóźwiak, Majka Szustak, Maja Prusińska, Julita Wietrzykowska, Julia Kotas, Julia Dutkiewicz, Julia Bajda, Marta Nowicka, Florentyna Jerzyk, Karolina Czołnowska, Aleksandra Kowalska, Aleksandra Wrąbel,