Wspomnienie o Profesorze Krzysztofie Muszyńskim

30-03-2026

Zmarł dr inż. arch. Krzysztof Muszyński, profesor nadzwyczajny Politechniki Łódzkiej, nauczyciel akademicki naszej uczelni w latach 1968-2006.

Krzysztof Muszyński, był jednym z "Ojców założycieli" kierunku architektura na Wydziale Budownictwa, Architektury i Inżynierii Środowiska Politechniki Łódzkiej.

 

Proszę mi wybaczyć, że będę pisał czasami o doktorze Krzysztofie Muszyńskim, jak o Krzysztofie -  koledze. W pewnym stopniu byliśmy zaprzyjaźnieni. Dodatkowo, moje wspomnienia mogą być, czasami, dość emocjonalne.

Twarz mężczyzny z zarostem i w okularach dr inż. arch. Krzysztof Muszyński, profesor nadzwyczajny Politechniki Łódzkiej

Prawie 53 lat temu, docent Jerzy Samujłło, dzięki własnej determinacji, doprowadził do utworzenia kierunku architektura na Politechnice Łódzkiej. Krzysztof, wraz z żoną Elżbietą i kilkoma innymi architektami, byli ważnymi uczestnikami tego przełomowego wydarzenia.

Wszyscy Oni, wraz z Krzysztofem, traktowali nasz zawód, jak misję. Takie traktowanie profesji architekta wynieśli ze studiów na Politechnice Warszawskiej. Przenieśli te wartości na łódzki grunt. To dzięki Nim łódzkie środowisko architektoniczne nabrało mocy. Ferment twórczy, oparty na aktywności studentów i młodych architektów doprowadził do, między innymi, uszanowania wartości XIX wiecznej architektury Łodzi. Istotną rzeczą jest dydaktyka połączona z praktyką zawodową. Wykształceni w tych czasach na PŁ architekci pamiętają, że Krzysztof bardzo często startował w konkursach architektonicznych lub urbanistycznych. Wciągał do tych opracowań nas ,studentów. Jak to zwykle w konkursach bywa, raz się jest "na wozie", raz "pod wozem". Najczęściej, niestety "pod wozem". Jest jednak to wpisane w DNA naszego zawodu. Były to doświadczenia bardzo przydatne w dalszej karierze zawodowej. Krzysztof uczył nas myślenia o projektach w kategoriach wartościowania problemów, ważnych i trochę mniej ważnych.

W latach 1981-1985 był dyrektorem naszego instytutu, także wtedy, kiedy ogłoszono stan wojenny. Pamiętam 14 grudnia 1981 roku. Kilka osób spotkało się na pierwszym piętrze w naszym, ledwie co zasiedlonym budynku. Nikt z nas nie wiedział jak się zachować w takiej sytuacji.

Krzysztof był Warszawianinem. To, że tak mocno, przez dużą część swojego życia, stał się obywatelem Łodzi, stanowi o Jego traktowaniu zawodu, w tym dydaktyki, jako misji. Wtedy była to misja tworzenia zrębów kształcenia architektów na Politechnice Łódzkiej.  Chociaż, nie wykluczałbym całkowicie wątku sentymentalnego, miłości do pewnej Łodzianki.

Z okazywaniem uczuć Krzysztof, wydaje mi się, był dość powściągliwy. Chyba taka powściągliwość dotyczy większości mężczyzn.

Był bardzo aktywną postacią w łódzkim środowisku architektonicznym. W latach 1983-1989 pełnił funkcję Prezesa Oddziału Łódzkiego Stowarzyszenia Architektów Polskich. Jego osoba była bardzo szanowana wśród architektów w całej Polsce. Startował w konkursach, ale też sędziował w wielu z nich. Z pamięci wyciągam, że był sędzią w konkursach na budynki bardzo istotne dla Łodzi. Między innymi, te konkursy dotyczyły budynku filharmonii i wielofunkcyjnej hali sportowej, obecnie znanej, jako ATLAS ARENA.

Był bardzo zapalonym bibliofilem. Zdobywanie książek, szczególnie w latach 80., nie było łatwe. Próbowałem z Nim konkurować, ale byłem bez szans. Miał o wiele więcej zaprzyjaźnionych księgarzy. Pewnie dziś, niewiele osób jest w stanie to zrozumieć. Zdarzało się nam bywać, w tym samym terminie co Elżbieta i Krzysztof Muszyńscy w Tucznie, w naszym Domu Architekta. Po przyjeździe Krzysztof, po pierwsze pędził do maleńkiej księgarni, w tym małym miasteczku,  i zawsze coś nowego znalazł. Był też wielkim fanem opery i baletu, oraz zagorzałym kibicem sportowym. Różniliśmy się jednak jeśli chodzi o ulubione drużyny piłkarskie.

Na koniec jeszcze bardzo osobiste wspomnienie. Krzysztof był jednym z dwóch promotorów naszej pracy dyplomowej. Dotyczyła ona przekształceń terenu EC-1. Ledwie po rozpoczęciu pracy, 16 października 1978 roku, odwiedziliśmy z Bożenką, Krzysztofa w szpitalu. Krzysztof był po niewielkim zabiegu. Około godziny siedemnastej, z maleńkiego radyjka, które nasz Promotor miał na szafce przy szpitalnym łóżku popłynęła wiadomość, że Polak, Karol Wojtyła został papieżem.

Odszedł znakomity architekt i urbanista, świetny pedagog, przy tym człowiek o bardzo wszechstronnych zainteresowaniach. Humanista na uczelni technicznej.